Harry przytulił mnie powitalnie.
- Później Ci wszystko wyjaśnie. - szepnął Mi do ucha.
- Dlaczego nie teraz? - spytałam cicho. O co w tym wszystkim chodziło!?
- Później. Nie teraz. - puścił mnie.
Podeszliśmy do stolika, oczywiście Harry MUSIAŁ mieć miejsce obok mnie, ale z drugiej strony uspokajało mnie to, nie musiałam słuchać jego rozgadanej siostry której nie roumiałam.
Skąd Oni mnie znają?
Przyjaźnią się z moimi rodzicami?
Z RODZICAMI HARRY'EGO!?
Chwila, chwila, Harry mówił coś, że ma siostrę... Gemmę... To jest Gemma. Okej, czyli nie kłamał.
Ale dlaczego, do cholery jasnej nie powiedział Mi o tym, że mnie zna i... Skąd On mnie wogóle zna!?
Oj, Harry będziesz miał dużo tłumaczenia, mały skurwielu!
*
Wysoka blondynka z szarymi oczami postawiła przedemną kieliszek szampana. Bąbelki wznosiły się ku górze wydając charakterystyczny dźwięk.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się do niej słabo. Odwzajemniła mój gest, a wyraz jej twarzy wyrażał współczucie.
Podniosłam głowę rozglądając się wokół siebie.
Mama zawzięcie rozmawiała z Anne (?). Tak, chyba Anne.
Tata rozmawiał z tym... no... Dresem? Yyy... nie... O! z Des'em!
Chwila, Oni nie siedzieli gdzie indziej? Zresztą, walić to.
Spojrzałam na Emmę. Jej wzrok uparcie spoczywał na osobniku obok mnie. Przygryzała dolną wargę co chwila ją oblizując.
Chciałaś być seksowna skarbie, ale chyba coś Ci nie wychodzi.
Podążając za jej wzrokiem natknęłam się na Styles'a wpatrującego się we mnie. Uniosłam pytająco brew. Spojrzał najpierw na Em, potem wrócił do mnie.
- Jesteś na mnie zła? - spytał udając niewiniątko.
Spierdalaj Harry, to na mnie nie zadziała.
- Tak. - powiedziałam ostro wzrokiem wracając do sałatki która leżała na moim talerzu nienaruszona od jakiś 20 minut.
- Dlaczego? - szepnął do mojego ucha. Jego oddech wywołał ciarki na moim ciele, co widocznie Mu się spodobało.
- Nie udawaj niewiniątka, to na mnie nie działa. Jestem na Ciebie masakrycznie wkurwiona i dopóki nie otrzymam wyjaśnień dalej będę. - jego ciało momentalnie się spięło. - Zresztą, co Cię to obchodzi. Nie jestem Twoją dziewczyną, ani nawet przyjaciółką. - wkurwił się. Widziałam to. Jego oczy przybrały ciemniejszą barwę, usta zacisnęły się w wąską linię.
- Emma, mogę Cię prosić do tańca? - spytał spoglądając w stronę tej fałszywej suki.
- Ymm... Pewnie. - ukryła swoją niepewność pod toną makijażu? Suka. Jeszcze bardziej wypnij te cycki, bo za mało ich widać.
Obserwowałam każdy ich ruch.
Dupek, suka, dupek, suka, dupek, suka, dupek, suka.
Przyglądając im się dłużej stwierdziłam, że Oni idealnie do siebie pasują. Była wysoka, wyższa odemnie, ale oczywiście nie od Harry'ego. Sięgała Mu do podbródka. Miała smukłą figurę, ale nie była hm... chuda. Czarne włosy sięgały jej do połowy pleców, a niebieskie oczy były tak wyraziste, że widziałam je z mojego obecnego miejsca. Muszę przyznać, że jak na dziwkę przezntowała się dobrze.
Oczywiście nie wyliczając jej skąpego 'ubrania' które raczej nie było dostosowane do okazji. Równie dobrze mogłaby tak wyjść na ulicę i łapać klientów.
Oj, Rosalie, czy ty jesteś zazdrosna?
Nie, nie nie! Nie jestem!
Po całych minionych wiekach w końcu wrócili do stolika.
To zazdrość Rosalie.
Nie! Nie...
Próbowałam ignorować go gdy usiadł, ale jego namolny wzrok jeżdzący po moim ciele wcale mi nie pomagał.
- Tato, pójdę już do swojego pokoju hotelowego, dobrze?
- Źle się czujesz? - spytał z troską.
- Nie, jestem po prostu troszeczkę zmęczona.
- Oh, dobrze idź.
- Może Harry cię odprowadzi? W końcu tyle tu osób, lepiej żeby nie stała Ci się krzywda. - kurwa, kurwa, kurwa. Jebana Anne musiała się wtrącić.
- Z przyjemnością, właśnie miałem się zbierać. - odparł z cwaniackim uśmieszkiem, wstając z miejsca i w geście kultury podając mi dłoń abym wstała. Oh, jakiś Ty kultularny Styles, naprawdę. Liczysz na jakąś nagrodę?
*
Szliśmy przez beżowy korytarz w zupełnej ciszy. On nie miał zamiaru rozpoczynać nowej kłótni, a ja byłam na niego za bardzo wkurzona. Spoglądałam na różne obrazy porozwieszane na ścianach. Nie interesowały mnie one, ale nie miałam gdzie podziać wzroku. Spojrzałam na numerki na drzwiach. Na szczęście, jeszcze nie daleko.
Po chwili staliśmy pod moimi drzwiami. Cholera, jakby się tu go pozbyć?
- Ymm... Chciałbyś wejść? Pewnie nie, więc do zobaczenia później... yy.. kiedyś tam, pa! - zaczęłam szarpać się z drzwiami które jak na złośc nie chciały się otworzyć. Co za gówniane drzwi! Usłyszałam za sobą głośny, gardłowy śmiech, a po chwili klamka uległa pod jego dotykiem.
- Z przyjemnością wejdę, jeśli mnie już pani zaprasza. - powiedział szelmowskim tonem i wszedł do środka.
Szykuje się ciekawy wieczór.
____________________________________
hyhyhy, ''Szykuje się ciekawy wieczór'' Taaa... Ciekawe, co będę robili, hahahah xD JA AKA ZBOCZUCH. xD
Nie no, wszystko na temat komentujcie itp. itd. i trele morele.
Boże, powinnam się zgłosić do psychologa ;)
Narazie Kotki! :)

ten rozdzial jest cudowny <3 pisz dluzsze bedzie lepiej sie czytac ♥
OdpowiedzUsuń''Szykuje się ciekawy wieczór'' ohoho to widzę że będzie się działo xD pewnie będą...oglądać TV i takie tam, ale rozdział mega *.*
OdpowiedzUsuń@znaleziona69
genialny ;)
OdpowiedzUsuń~BiBi
musiałaś zostawić taką końcówkę?? xD
OdpowiedzUsuńjak już trafisz do tego psychologa to daj znać, bo ja też potrzebuję :D
wspaniały rozdział (jak zawsze) :)
@AlexAndra00069