HEPI BIRTHAJ TU JU! HEPI BIRTHAJ TO JU! NANANANANANA...
WSZYSCY ŻYCZYMI MOJEJ UKOCHANEJ KINIUSI WSZYSTKIEGO NAAAAAAJLEPSZEGO, OK?
KOCHAM WAS, WSZYSTKICH I JESZCZE RAZ WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SKARBIE! ;D
Przekluczyłam drzwi na mały pstrzyczek znajdujący się pod klamką. Podeszłam do lustra i chwyciłam szczoteczkę do zębów. Miałam poburzone włosy sterczące na wszystkie strony. Po chwili po pomieszczeniu rozniosło się ciche pukanie.
- Przepraszam Skarbie... - Harry. - Nie powinienem...
- Pewnie kurwa, że nie powinieneś! - krzyknęłam. W odpowiedzi usłyszałam cichy chichot. Dupek.
- To Cię śmieszy!? - zaczęłam czesać włosy.
- Troszeczkę.
- Spierdalaj Styles! - zaśmiał się znowu, tym razem głośniej.
- Powinnaś częściej przeklinać. Niegrzeczna panna West. Taka wulgarna. Niby niewinna, ale w łóżku pokazuje swoją drapieżną stronę. Mraaaaaauuu. - znowu ten cholerny śmiech. Ubrałam się w moje rzeczy na przebranie, czyli czarne rurki i (oczywiście) białą koszulę. Dobrze, że wszystkie rzeczy zostawiłam w łazience! Zrezygnowałam ze szpilek i ubrałam moje ukochane białe Convers'y.
Które to piętro?
Trzecie, kurwa.
Pierdole, uda się.
Wsunęłam wszystkie rzeczy do torby i przełożyłam nogę przez parapet.
- Rosalie jesteś tam? Rosalie!? Rosalie, otwieraj te drzwi do cholery! - zaczął szarpać za klamkę. Spojrzałam jeszcze w dół.
Drzwi zaczęły powoli ulegać.
Przerzuciłam drugą nogę.
Spojrzałam w dół - troszeczkę wysoko.
Drzwi otwarły się z hukiem. Obejrzałam się za siebie. Cholera.
Już miałam się zsunąć kiedy mocne ramię owinęło moje ramiona i wciągnęło mnie spowrotem do góry.
A było tak blisko!
- Co ty chciałaś zrobić do jasnej cholery?! - spytał zdenerwowany. Nadal trzymał mnie mocno w ramionach.
- A jak Ci się wydaje kutasie? - mruknęłam. Uśmiechnął się i przytulił mnie mocno, co mnie zaskoczyło.
- Bałem się o ciebie jak cholera, gdy zobaczyłem cię w tym oknie. - wyszeptał mido ucha. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Bałeś się o mnie? - wyjąkałam.
- Pewnie, że tak. Dopiero co Cię odzyskałem, a już miałbym Cię stracić? Skoczyłbym za Tobą. - przytuliłam go z całej siły. Cokolwiek wcześniej zrobił, były to najsłodsze słowa jakiekolwiek usłyszałam. Nikt, nigdy mi tak nie powiedział.
*
Nareszcie w moim kochanym, mięciutkim łóżeczku! Myślałam, że te spotkania biznesowe nigdy się nie skończą!
- Rosalie, masz gościa! - usłyszałam krzyk mamy z dołu. Kto śmie mi przerywać moją drogocenną chwilę odpoczynku? Dopiero co przyszłam, a już ktoś przylazł.
Zeszłam na dół w moich różowych kapciach misiach i za dużej koszulce z jakiegoś rockowego zespołu.
- Ładnie wyglądasz. - ochrypły, seksowny głos. Harry?
- Dopiero co się widzielimy. - mruknęłam niezadowolona.
- Rosalie, trochę kultury! - oh, dziękuję mamusiu. - Czego się napijesz Harry?
- Poproszę herbatę.
- Oczywiście, zaraz będzie. - odparła z uśmiechem. - Rosalie zaprowadzi Cię do swojego pokoju.
Pewnie, już lecę!
Poszłam do góry nie zważając na to czy idzie za mną, czy nie, ale usłyszałam głośne kroki, więc obstawiałam, że jednak idzie.
Musiał zepsuć mi moją jedyną wolną chwilę w ten weekend! Cholerny seksowny dupek!
- Widzę, że jesteś nie w humorze Skarbie. - powiedział gdy zamknęłam drzwi.
- Wow, aleś ty spostrzegawczy Styles! - rzuciłam z ironią i opadłam na łóżko.
Materac zapadł się pod jego ciężarem.
- Masz okres? - spytał zaplatając sobie moje włosy wokół własnego palca. Zarumieniłam się.
- Nie... - wybełkotałam w poduszkę.
- To dobrze... - usiadł na mnie okrakiem.
- Harry moja mama może tu wejść w każdej chwili! - obróciłam się twarzą do niego.
- Ale my nic... - pocałował mnie w usta. Usłyszałam kroki na korytarzu i zwaliłam go z siebieprzez co niefortunnie spadł z łóżka. Ojej, tak mi przykro!
- Przyniosłam Twoją herbatę Harry, oraz ciasteczka i kanapki na wypadek gdybyście zgłodnieli. - powiedziała moja mama z uśmiechem po czym spojrzała na mnie i na Harry'ego. - Dlaczego leżysz na ziemi Harry?
- Ymmm... rosalie twierdziła, że coś szurało pod jej łóżkiem i chciałem to sprawdzić, żeby pokazać jej, że nic tam nie ma. Widzisz Rose, nic tam nie ma! - zaśmiałam się pod nosem.
- Taaa... Przepraszam za nią Harry, bawcie się dobrze. - powiedziała i wyszła. Słuchałam jak odchodzi dopóki nie było już słychać tupotu jej nóg.
- Jesteś idiotą! - rzuciłam go poduszką.
- Ale za to jakim słodkim! - zaśmiałam się na jego słowa.
- Taaa... I jakim seksownym! - dpoiero po chwili uświadomiłam sobie, że powiedziałam to na głos. Cholera.
- Dobrze wiedzieć, że tak uważasz. - musnął moje usta.
- Ja... no... ten...yy... - odwzajemniłam pocałunek.
- Panna też jest bardzo seksowna panno West... Zwłaszcza w TYM stroju... - zarumieniłam się.
- Ja... Nie wiedziałam, że przyjdziesz... - mruknęłam niewyraźnie. Harry zawisł nademną podpierając się jedną ręką.
- Rosalie, co to ma znaczyć!? - kurwa. Zrzuciłam z siebie Harry'ego.
- My... My się... Ten, no... - zaczęłam.
- Dlaczego nie powiedzieliście mi, że jesteście razem! - jej radosny głos zbił mnie z tropu. - Tak bardzo się cieszę! - objęła mnie mocno.
Spojrzałam na Harry'ego. Był równie zdezorientowany jak ja.
Zapowiada się ciekawy wieczór z moją mamą...
_____________________________________________
PAMIĘTAJCIE O ŻYCZENIACH W KOMENTARZACH!
Zapraszam także na moje nowe fanfiction:
http://maidharrystylesfanfiction.blogspot.com/



