niedziela, 26 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 7.

Ubrałam się w dżinsowe spodenki z serduszkami i białą koszulę bez rękawów, a włosy jak zwykle zostawiłam rozpuszczone. Na szczęście jest ciepło, więc mogłam sobie pozwolić na taki strój.
Zjadłam tosty które przygotowała mi mama i zgarniając resztę rzeczy wyszłam z domu. Słońce dawało lekkie ciepło. Podoba mi się taka pogoda, która jest zadziwiająca jak na Londyn.
- Cześć piękna. - gdy wyszłam z domu przywitał mnie głos z chrypką.
- C.. Co ty tu robisz? - spytałam mijając go w uliczce.
Jest szybki więc dorównał Mi kroku.
- Przyszedłem po Ciebie. - powiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Wiesz, trafiłabym bez Twojej pomocy. - mruknęłam a chłopak zaśmiał się głośno.
- Jesteś urocza.
- Powtarzasz się Styles.
- Ojejciu, przepraszam jesteś... hmmm... zajebiście seksowna. - zarumieniłam się. - Nie wstydź się, to prawda kochanie.
- Nie mów na mnie kochanie! - fuknęłam, a on zaśmiał się jeszcze głośniej niż poprzednio.
- Nie tak ostro, poczekaj, aż znajdziemy się w łóżku. - uderzyłam go w ramię, ale nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia.
- Nie obrażaj się na mnie słoneczko. - dźgnął mnie w bok z czego mimowolnie się zaśmiałam.
- Ooo... księżniczka wie co to śmiech! - dźgnął mnie jeszcze raz.
- Nie mów tak na mnie! - dźgnęłam go w dołeczek w policzku, który moim zdaniem, był bardzo słodki.
Stop, Rose, Harry wogóle nie jest słodki!
Chłopak zatrzymał się, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Stało się coś? - spytałam zaniepokojona.
- N... Nie. - powiedział łapiąc się za policzek.
Zbliżyłam się do niego o krok, nie wiedząc o co Mu chodzi.
- Chodźmy. - powiedział ostro wymijając mnie na chodniku. Nawet nie obejrzał się, czy za nim idę.
O co mu do cholery chodzi!?
Przez wszystkie lekcje zastanawiałam się o co chodzi Harremu.
Coś z Nim nie tak?
Może to przez to, że Go dotknęłam?
Nie, to na pewno, nie to.
Wreszcie, lub nie nadeszła pora lunch'u.
Weszłam do jadalni, jak zwykle z Niall'em i razem dosiedliśmy się do stolika Jego przyjaciół. Siedziałam na przeciwko Harrego, chociaż nie za bardzo chciałam.
- Jesteście z Niallem parą? - spytała Jasmine.
Zakrztusiłam się jogurtem który właśnie miałam w buzi. Spojrzałam na Loczka, miał zaciśniętą szczękę.
- Nie... - odparł Niall, również zaskoczony Jej pytaniem.
- Och, tak myślałam, bo cały czas ze sobą chodzicie, gadacie i wogóle...
- Źle myślałaś. - warknął Harry, przez co wszyscy spojrzeli się na Niego zdziwionym wzrokiem, a On jak gdyby nigdy nic, dalej jadł swój lunch.
Co to miało być!?
- Masz coś na myśli? - Jasmine odgarnęła swoje blond, tlenione włosy za siebie z zaciekawieniem spoglądając na Harrego.
Wszyscy patrzyli to na mnie, to na Niego. Czułam jak poliki zaczynają mnie piec.
- Nie, skądże. Myślę, że Rosalie nie pasuje do Niall'a. - mruknął spoglądając Mi w oczy.
- A niby do kogo? - ciągnęła dalej dziewczyna.
- Jesteś bardzo ciekawska wiesz? - uciął temat.
Jeszcze przez chwilę przy stoliku panowała cisza, po czym wszyscy wrócili do swoich poprzednich zajęć.
Wyciągnęłam telefon.

CO?
Niby o co mam być zazdrosna?
Proszę państwa, Harry Styles, największa zagadka wszechświata.
Spojrzałam na Niego. Wpatrywał się w moje oczy, ale nie umiałam z nich wywnioskować. Żartuje ze mnie, czy co?
Rzuciłam telefon spowrotem do torby. Podparłam głowę ręką i wpatrywałam się w niego, a On we mnie.
Po chwili Jasmine pomachała Loczkowi ręką przed twarzą. Zignorował to. Szepnęła Mu coś na ucho po czym momentalnie się spiął. Jego szczeka była zaciśnięta, kostki pobielały, a powieki były mocno zaciśnięte.
Co Ona Mu powiedziała!?
- Radziłbym Ci odejść, bo może się to dla Ciebie źle skończyć. - warknął w Jej kierunku nadal nie otwierając oczu. Jej twarz momentalnie z rozbawionej zmieniła się w wystraszoną.
Wszyscy patrzyli się w Ich kierunku.
Mruknęła niezadowolona, po czym wyszła ze stołówki.
Harry otworzył oczy i zmierzył mnie wściekłym spojrzeniem. O co mu znowu chodzi!?
Co Ona Mu powiedziała!?
Wyszedł ze stołówki przewracając przy tym krzesło. Nic nie mówiąc spakowałam swoje rzeczy i ruszyłam w Jego kierunku.
Wychodzi ze szkoły!?
________________________________________________
HEEEEEEJJKAAAA! 
To ostatni rozdział w ten weekend. :( Nie jestem pewna, czy dodam coś w tygodniu. Wiedzcie, że dodaje rozdział zawsze jak mam dostęp do komputera.  Mam nadzieję, że Mi wybaczycie! :) :) :)
Jeśli czytasz, komentuj, bo to duuuuża motywacja!

ROZDZIAŁ 6.

Czy to jest normalne?
Wejść.
Mówić dziewczynie o własnych fantazjach erotycznych.
Pieścić.
Wyjść bez słowa.
W co on ze mną pogrywa?

Leżałam na łóżku zastanawiając się o co chodzi Harremu. Jakie on ma wobec mnie zamiary.
Och, na pewno nie będę jego dziewczyną, miłością, tą w której się zakocha.
Na pewno, dla niego będę laską do zabawy.
Znudziły Mu się wytapetowane dziunie? Teraz chce zwyczajną, nieśmiałą, niczemu winną dziewczynę, o która będzie mógł zawalczyć, bo nie odda Mu się od razu?
Żałosne.

Wibracja telefonu przerwała moje rozmyślania.

A ja nie. 
Serio, mam być tą kolejną? Nie chce i nie mam zamiaru.
Ani odwagi, no ale to już inna sprawa.
Jest jeszcze jedna sprawa, którą staram się wyrzucić z mojej głowy. Choćbym nie wiem jak nie chciała tego mówić.
On jest seksowny.
Och, wiem, to żałosne.
Ale tak jest i nikt temu nie zaprzeczy.
On jest typem Bad Boy'a.
A to jest jeszcze bardziej pociągające.
Ugh, o czym ja myślę!
Nie serio.
Podobało mi się to nasze dzisiejsze "spotkanie".
Jestem żałosna.
No, ale to już od urodzenia.
Niestety, mimo to, że jest seksowny, bardzo się go boję. Nie wiem do czego jest możliwy. Może mnie zgwałcić. Nie chcę, żeby nasza "znajomość" posunęła się za daleko. Boże jeśli moja mama dowiedziałaby się o dzisiejszej sytuacji... Nie mówię już nawet o moim ojcu, którego i tak prawie wcale nie ma w domu. Biznesmen, nigdy nie ma czasu dla rodziny.
Mama zresztą też nie spędza dużo czasu w domu. Na przykład teraz, zamiast siedzieć ze mną i oglądać telewizję jak normalna rodzina ona jest w pracy i wróci grubo po północy.
Żałosne.
Ale prawdziwe.
Wzięłam szkicownik i zaczęłam rysować. Uwielbiam to robić. Pamiętam, jak byłam mała i rysowałam kwiatki na łące. Zawsze przychodziłyśmy tam z moją nianią Louise. Ale to nie było w Londynie, tylko w Holmes Chapel. Chcę tam wrócić. Wtedy rodzice pracowali TROCHĘ mniej. Miałam przyjaciół... chłopaka...
To co, że chodziłam do podstawówki. Był dla mnie wszystkim. Dzisiaj nie pamiętam nawet Jego imienia. Pamiętam, że miał piękne, zielone oczy.


_________________________________________
Hejka! Dedykuję ten rozdział @Znaleziona69 która właśnie spamuje mi na TT, jaki to mój blog nie jest wspaniały i wgl. DZIĘKUJĘ KOCHANIE! Kooooocham Was mocno!
Wogóle, jaram się, bo follownęli mnie Rose i Harry z Polskiego konta ff Psychotic i pisałam sobie z nimi na Twitterze!!! *o* Normalnie kdugfkgskfgkuerg <333
DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ, POD ROZDZIAŁEM, LUB ZA OPINIE NA MOIM TT (OŻYWIACIE MI INTERAKCJE) ;D

ROZDZIAŁ 5.

*

- Mamo, jesteś w domu!? - krzyknęłam na wejściu.
Cisza. Poszła do pracy.
Weszłam do kuchni i przekręciłam pokrętłem, w celu podgrzania zupy. Uwielbiam rosół. Rzuciłam torbę na krzesło, po czym skierowałam się do salonu i włączyłam telewizor. Jak zwykle, nie leciało w nim nic ciekawego.
Zjadłam, wzięłam prysznic, odrobiłam lekcje.
O jejciu, moje życie jest takie ciekawe. Ach, ten sarkazm.
Ktoś zaczął dobijać się do drzwi.
- H... Harry? - po co otwierałam drzwi!? Zatkało mnie. Nie mogłam się ruszyć.
- Cześć kochanie. - mruknął do mojego ucha.
- S... Skąd wiesz... Gdzie mieszkam? - wyjąkałam z trudem. Pod wpływem jego oddechu moje ciało przeszły dreszcze.
- Też się ciesze, że cię widzę. - mruknął oblizując wargi.
- Czego chcesz!? - wysiliłam się na stanowczy ton.
Ignorował mnie. Wszedł pewnym krokiem w głąb mieszkania. Poszłam za nim, bojąc się, żeby nic nie zrobił.
- Wyglądasz bardzo seksownie w TYM stroju. - skomentował, wskazując na mój krótki, różowy szlafrok i papcie misie. Zarumieniłam się zawstydzona.
- D... Dasz mi chwilę, żebym się przebrała.
- Nie, tak wyglądasz dobrze. Brałbym Cie tu, teraz na blacie, gdyby nie to, że pewnie za chwile przyjdzie tu ktoś z Twoich rodziców. - zamurowało mnie. Moje poliki były pewnie teraz w kolorze buraka, ponieważ piekły cholernie. On nie ma skrupułów!
Spojrzał na mnie i się zaśmiał. Co go tak śmieszy!?
- Jesteś urocza.
- A ty bezszczelny. - bąknęłam.
- Mi to nie przeszkadza.
- Ale mi tak.
Zaśmiał się głośno.
- Och, skarbie, musiałabyś zobaczyć jakie fantazje erotyczne z Tobą w udziale są w mojej głowie, dopiero wtedy byś się przestraszyła.
CO!?
Zaczęłam dusić się powietrzem, a chłopak znowu się ze mnie zaśmiał. Czy on musi się ciągle chichrać!?
- Nie martw się. Nawet nie wiesz, jak bardzo się powstrzymuje, żeby Cię nie przelecieć. - podszedł do mnie bliżej. - Mógłbym Cię na przykład wziąść na blacie w kuchni... - czułam jak się pocę. Było mi masakrycznie gorąco.
- Mógłbym sprawić, że poczułabyś się lepiej niż kiedykolwiek. - szepnął mi do ucha, a mnie przeszły ciarki. Moje ciało zaczęło się trząść.
- H... Harry. - sapnęłam ostatkiem sił. Przejechał językiem wzdłuż linii mojej szczęki.
Boże, co on ze mną robi!?
- Jesteś cholernie seksowna. - mruknął zasysając skórę na mojej szyji. Egh, kolejna malinka?
Próbowałam go odepchnąć, ale niestety, nie jestem tak silna jak On. Nawet nie drgnął.
- H... Harry... - położył swoje ręce na moich biodrach.
- Och, Rosalie, wiem, że Ci się to podoba. - mruknął.
- Harry...
- Wiem, że mam rację.
Wiecie, co jest najgorsze?
Tak.
To mi się podobało.


______________________________________
Jejku, Harry w tym rozdziale taki akuebfkeubifalbfe *o*

Czytasz = Komentujesz

sobota, 25 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 4.


Obudziłam się około szóstej rano i z wielkim trudem podniosłam się z łóżka. Nie chcę iść do szkoły, chcę iść spać! Skierowałam się do łazienki szurając przy tym nogami. Wzięłam prysznic i kończąc poranną toaletę stanęłam przed szafą. Ubrałam lekko przetarte jeansy, biały sweter i złotą bransoletkę. Stwierdziłam, że wyglądam dobrze, więc zrobiłam lekki makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone.

- Cześć mamo! - zawołałam schodząc na dół. Ucałowała mnie w policzek.
- Jak się spało? - spytała grzecznie.
- Dobrze, a tobie?
- Też. - odparła mało przekonująco.
- Mamo, co się stało?
- Nie nic, nadal muszę brać te tabletki na bezsenność. - odparła wzdychając.
- To pewnie przez pracę, będzie lepiej. - przytuliłam ją, a ona to odwzajemniła.
- Proszę, twoje ulubione. - podała mi talerz z dużą ilością naleśników, a do tego moją ulubioną nutellę.
- Jejku, mniam dziękuję!
- Nie z pełnymi ustami!
Zjadłam ze smakiem. Ubrałam cienki beżowy płaszczyk, beżowy szalik, krótkie, białe Convers'y i wyszłam z domu zgarniając po drodze torbę i żegnając się z mamą.
Wiał lekki, ciepły wietrzyk. Słońce świeciło już lekko, choć był dopiero poranek. Lubiłam taką pogodę. Stwierdziłam, że nie warto jechać autobusem, bo do szkoły i tak mam blisko.
- Cześć Rose! - za plecami usłyszałam krzyk Niall'a. Przytuliłam go na powitanie.
- Naprawdę mieszkasz w pobliżu, na tej samej ulicy. - zaśmiałam się.
- Taaa... kilka domów dalej. Ślicznie wyglądasz.
- Dzięki, ty też. - zarumieniłam się lekko.
Po chwili doszliśmy pod budynek szkoły. Przed wejściem stał nie kto inny jak Harry Styles we własnej osobie. Serio!?
Niall zatrzymał się przy jakiś znajomych, więc byłam zmuszona wejść do szkoły sama. No świetnie, blondasku, zostawiłeś mnie w najlepszym momencie! Niestety, misja "przejdź niezauważalnie" nie powiodła się.
- Cześć piękna. - chłopak uśmiechnął się do mnie cwaniacko.
- Um, cześć. - szłam dalej próbując go wyminąć. Niestety, to też mi się nie udało. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Hej, chciałem z Tobą porozmawiać. - jego zachowanie było bezszczelne.
- O czym? - uśmiechnęłam się słodko, żeby szybciej mnie puścił.
- Jak się spało? - nie no, to już szczyt chamstwa.
- Skąd masz mój numer!? - spytałam oschle.
- Mam swoje sposoby. - odparł rozbawiony.
- Fajnie, mogę już iść? - spytałam wkurzona.
- Pewnie. - chłopak przystawił usta do mojej szyji i lekko zassał skórę na niej. - Do zobaczenia na lunch'u. - szepnął mi do ucha, po czym po prostu odszedł.
Co to miało być!?

*

Na żadnej lekcji nie mogłam się skupić. ŻADNEJ.  Co to miało być, przed szkołą!? Czy on sobie za wiele nie pozwala?
Przetarłam palcami po miejscu w którym mnie "zaznaczył". Syknęłam lekko.
Ktoś szurnął mnie w plecy. Obróciłam się i ujrzałam za sobą jakiegoś mulata. Przystojny. Spojrzałam na niego pytająco. Podał mi jakąś karteczkę, którą przyjęłam ze zdziwieniem. Zaśmiał się lekko, a ja odwróciłam się  z powrotem. Otworzyłam ją i mnie zamurowało.
" Widzę, że Ci spodobało nasze poranne "spotkanie". Jak chcesz na lunch'u możemy to dokończyć. H. "
Rozejrzałam się po klasie, aż w końcu natknęłam się na jego rozbawiony wzrok. Pokręciłam zażenowana głową i odwróciłam się próbując się skupić na lekcji. Nie udawało mi się to, ponieważ cały czas odwracałam się sprawdzając czy Harry się na mnie patrzy.

*

Wyszłam z sali śmiejąc się z Niall'em z pani od matmy. Całą lekcje robiła jakieś dziwne miny, a my całą lekcje się śmialiśmy. Weszliśmy na stołówkę.
- Usiądziesz z moją paczką? - spytał i wskazał na stolik przy którym siedziała spora grupka osób. Nie było wśród nich Harrego. Na szczęście.
- Jasne. - uśmiechnęłam się i poszliśmy w ich kierunku.
- Siemka wszystkim, to jest Rose. - blondyn przywitał mnie z wszystkimi. Mimo moich przypuszczeń byli bardzo uprzejmi. Jedliśmy spokojnie, rozmawiając na różne tematy. Byli fajni.
- O, patrzcie kto idzie! - zawołał ten sam chłopak który podał mi liścik. Chyba miał na imię Zayn, czy jakoś tak.
Spojrzałam we wskazany przez niego kierunek. Cholera. On się na mnie uwziął!?
- Cześć wszystkim! - lokaty przywitał się z wszystkimi. - Cześć Rose - uśmiechnął się cwaniacko.
Jadłam dalej w ciszy, ponieważ czułam na sobie jego wzrok. Boże.
Poczułam w kieszeni wibracje telefonu.
Kurwa.



                                                                                                                                                   
Nie tylko jakiś idiota ciągle się mnie czepia. 
Uśmiechnęłam się słodko.
- Stało się coś Rose? - spytał Zayn.
- Nie nic, straciłam apetyt. - odparłam zgodnie z prawdą.



ROZDZIAŁ 3.

CZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM I TO OBOWIĄZKOWO!!!!

Pokazałam Niall'owi sms'a od Harrego. Chłopak spoważniał jeszcze bardziej.
Westchnęłam głośno. Boję się tego chłopaka coraz bardziej. Czemu się na mnie uwziął? Skąd On ma mój numer!?
- Nie przejmuj się. - Niall uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco. - Zrobię Ci herbatę.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się do niego.
Po chwili wrócił z dwoma kubkami gorącej cieczy. Podał mi ją, a sam wziął swoją.
- Wróciłam kochanie! - po domu rozległ się krzyk mojej mamy.
Weszła do pokoju i spojrzała na mnie i na Niall'a.
- Dzień Dobry. - Blondyn przywitał się kultularnie.
- Dzień Dobry. Ty jesteś N...
- Niall proszę Pani. - uśmiechnął się do mojej rodzicielki.
- Oh, tak. Przepraszam. Jestem Hannah. - moja mama podała mu dłoń, którą uścisnął. - Ja idę robić kolacje, a wy gadajcie sobie dalej. Może zostaniesz na kolacji? - moja mama była wręcz wniebowzięta.
- Umm, nie chcę robić kłopotu. - bawiła mnie jego nieśmiałośc.
- Jakiego kłopotu! Zostajesz i to już! - moja mama w końcu pomaszerowała do kuchni.
Zaśmialiśmy się obydwaj.
- Masz bardzo fajną mamę.
- Dzięki. Cieszy się, że przyprowadziłam jakiegoś chłopaka.
- Dlaczego?
- Rzadko spotykam się z chłopakami.
- Przecież jesteś śliczna. - zarumieniłam się na jego słowa.

*

- Ale się obżarłam. - pomasowałam mój brzuch wypełniony rozmaitym jedzeniem.
- Rosalie, zachowuj się. - pouczyła mnie mama.
- Ojej, ale się najadłam, chyba za chwilę pękną mi spodnie, moja dieta właśnie legła w gruzach.
Zaśmialiśmy się wszyscy.
- Ty i dieta? Chyba z kości na ości! - zaśmiał się blondyn.
- Popatrz na te boczki! - wstałam i złapałam się za brzuch.
- Rosalie! - mama znowu mnie pouczyła. Po kuchni  rozległ się śmiech Niall'a.
- Oh, przepraszam, ale będę musiał się już zbierać. Dziękuję za kolacje, świetnie pani gotuje pani...
- Hannah, - wtrąciła się moja mama.
-Tak pani Hannah. Jeszcze raz dziękuję i żegnam. - ucałował jej rękę, a ona się zarumieniła.
Odprowadziłam chłopaka do drzwi.
- Wow, nie wiedziałam, że jesteś takim dżentelmenem. - zaśmiałam się cicho.
- Nie znasz mnie panno Rosalie. - odpowiedział tonem szlachcica.
- Och, ajakże paniczu Niall'u. - zaśmialiśmy się obydwaj.
Chłopak przytulił mnie.
- Nie martw się Harry'm. Wszystko będzie dobrze. - szepnął mi do ucha.
- Wiem. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- To pa.
- Pa.
Patrzyłam na niego póki nie zniknął w mroku ulicy.
Zostało mi teraz tylko gadanie mamy na temat Niall'a i tego jak mi się z nim układa. Egh.


_____________________________________________________
HEJKA!!! Tak baaaaardzo cieszę się z liczby komentarzy pod ostatnim rozdziałem! Jesteście wspaniali! Nie wiecie nawet jak się jarałam ( mogą to potwierdzić moje przyjaciółki i brat ) ;) Zmieniłam ustawienia, dzięki czemu możecie dodawać Anonimowe komentarze. < jeeej! > Mam nadzieję, że to nie było tylko tak jednorazowo!!! Pamiętajcie, jeśli chcecie być informowani o rozdziale, piszcie swoje Twittery w komentarzach, a w razie jakichkolwiek pytań pytajcie na moim TT: @CatHarry69
Przepraszam, że rozdział dodany tak późno, ale nie zależało to odemnie. W ramach rekompensaty dodam kilka rozdziałów w weekend!!! Mam nadzieję, że się nie obraziliście!
Rozdział nudny i krótki, ale jest :)

sobota, 18 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 2.

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!!

- Mam swoje sposoby. - chłopak uśmiechnął się cwaniacko. Wyminął mnie w wejściu i stanął tuż za mną.
-  Jesteś sama? - szepnął mi do ucha.
- Tak.
- To dobrze. - wszedł w głąb mieszkania. Przeszły mnie ciarki.
Ja go nie znam. Co to wogóle znaczyło? A jeśli mnie zgwałci? Boże.
Weszłam w głąb mieszkania sprawdzając gdzie jest.
Był w kuchni.
- Po co pryszedłeś? - spytałam niepewnie obserwując jak kręci się na krześle przy barku.
- Och, też mi cię miło widzieć Rose, tak czuję się dobrze, miło, że spytałaś, tak, z wielką chęcią się czegoś napiję... - odparł z ironią.
Westchnęłam głośno.
- Kawę, herbatę, sok, cola, mleko...
- Colę. - podałam chłopakowi puszkę napoju wyciągniętą z lodówki, po czym usiadłam na przeciwko niego otwierając swoją.
- Po co przyszedłeś? - spytałam ponownie.
- Jesteś bardzo ciekawska Rosalie. - chłopak obrócił się na krześle. - Myślałem, że mnie lubisz.
- Niall... w szkole byłeś inny...
- Jaki? - uśmiechnął się złośliwie.
- Taki... słodki i zabawny. - chłopak zaśmiał się głośno na moje słowa.
- Nie znasz mnie.
- A ty mnie. - burknęłam. Chłopak znowu się zaśmiał.
- Co cie tak śmieszy? - zirytowałam się.
- Ty.
- Naprawdę bardzo zabawne. Pytam się po raz ostatni: po co przyszedłeś!?
- Nie bądź taka niegrzeczna. - zaśmiał się, ale potem uspokoił. - Słuchaj, nie wiem dlaczego, ale Styles się tobą zainteresował. Musisz coś wiedzieć, skoro zwrócił na CIEBIE uwagę.
- Co masz na myśli? - podniosłam jedną brew do góry.
- Znasz go?
- Skąd mam go niby znać!?
- Nie wiem.
- No właśnie. Skąd masz wogóle mój adres? Śledzisz mnie do cholery!?
- Spokojnie, nie unóś się. - chłopak spoważniał.
- Słuchaj, może ty wiesz coś, czego nie powinnaś o nim wiedzieć?
- Ale niby co!? Słuchaj Niall, przychodzisz do mojego domu, nie wiem skąd masz wogóle mój adres, zachowujesz się jak palant i jeszcze pytasz mnie o takie rzeczy!? Co to ma wogóle być? Dobrze nie zaczęłam szkoły, nawet nie wiedziałam jak on ma na imię! - byłam mega wkurzona.
- Spokojnie Rose, przepraszam. - nie ogarniam tego chłopaka.
- Kim jest wogóle Harry? I co on ma do mnie? - spytałam spokojnie.
- Harry... Boi się go większość osób w szkole. Nawet najwięksi BadBoy'e. Boją się go nawet nauczyciele.
- Ale co ja do niego mam? - spytałam nieogarnięta.
- Pytał się o Ciebie. Myślałaś, że dlaczego Jasmine z Tobą rozmawiała? To suka, nie podeszłaby do Ciebie z własnej woli. Harry jej kazał.
- C... Co!? Dlaczego? - wystraszyłam się. Jeśli zrobi mi krzywdę?
- Nie wiem. Musiał mieć jakiś powód, normalnie nie zwróciłby na Ciebie uwagi.
Próbowałam ogarnąć myśli który właśnie tańczyły w mojej głowie. Co to ma kurde znaczyć!?
- Po co przyszedłeś? - wyjąkałam.
- Ostrzec cię. - przełknęłam głośno ślinę.
- Niall... On mi zrobi krzywdę? - spytałam z lękiem.
- Nie. - odetchnęłam z ulgą. - On nie robi krzywdy dziewczyną.
Siedzieliśmy w ciszy.
Co ja mam teraz zrobić? Nie wiem o co mu wogóle chodzi.
- Niall?
- Tak?
- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam? - spytałam nieśmiało. Zastanawiał się nad czymś.
- W sumie to mieszkam na początku ulicy. Widziałem po prostu jak szłaś ze szkoły.
- Oh. - nie wiedziałam co powiedzieć.
- Chyba będę się zbierał... - chłopak wstał powoli.
- Niall?
- Tak?
- Zostaniesz? - spytałam nieśmiało.
- Pewnie. - usmiechnął się do mnie.

*

Siedzieliśmy na kanapie składając się ze śmiechu. Oglądaliśmy jakąś brazylijską telenowelę i naśladowaliśmy bohaterów. Nie rozumiem Niall'a. W szkole był słodki i zabawny. Potem przyszedł i zachowywał się chamsko, a teraz znów słodki i zabawny. Co to ma znaczyć?
Denerwujące są takie zmiany nastroju.
Co ja wogóle tutaj robie z nim na kanapie, śmiejąc się jak jakiś psychiczny człowiek?
Ja, nieśmiała i wogóle?

Usłyszałam brzęczenie telefonu. Uciszyłam Niall'a i otworzyłam wiadomość od nieznanego numeru.
"
Dobranoc piękna. Mam nadzieję, że podoba Ci się w naszej szkole. Jeśli nie, zawsze mogę to zmienić. xx
"

- Niall?
- Hmm?
- Mógłbyś sprawdzić czy masz ten numer w kontaktach?
- Oczywiście, podaj mi go.
Podałam chłopakowi numer i po chwili szukania zamarł.
- I co znalazłeś?
- Tak... - odpowiedział szeptem.
- I co? - zmarszczyłam brwi.
- Harry... Kurwa, co on Ci napisał Rose?



________________________________________
Następny rozdział!!! 
Jeśli nie będziecie komentować, będę musiała dodawać rozdziały dopiero wtedy, gdy będzie wyznaczona ilość komentarzy, a nie chciałabym tego robić! Niestety, zmuszacie mnie do tego, ponieważ jak na razie pod ostatnim rozdziałem nie ma żadnego komentarza!!! To smutne i wogóle nie motywujące, zwłaszcza, że jak na razie dodaje rozdziały codziennie!!! Smutam z tego powodu! ;(((
Mam nadzieję, że troche się ogarniecie i pod tym rozdziałem będzie troche komentarzy. Widzę, że czytacie, bo liczba wyświetleń raczej nie kłamie.
To już wszystko, dziękuję za przeczytanie C:





piątek, 17 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 1.

- Cześć, jestem Jasmine. - podniosłam głowę znad głowy tylko po to, żeby zobaczyć jeszcze raz tą wytapetowaną buzię z fałszywym uśmieszkiem. Tą samą buźkę, która uwieszała się na lokatym chłopaku. Cała ich grupka się na nas gapiła.
- Rosalie.- uśmiechnęłam się tak samo jak ona i wróciłam do książki.
- Jesteś nowa, tak? - dalej ciągnęła rozmowę.
- Tak.
- Raczej nie jesteś z tych przebojowych. - podniosłam na nią wzrok i próbowałam odgadnąć o co jej chodzi.
- Nie martw się, nie będę Ci wchodzić w paradę. - odparłam po chwili namysłu. Uśmiechnęła się dumna sama z siebie.
- Masz chłopaka? - spytała znowu. Jejku, wiedziałam, że próbuje mi dopiec, ale serio, nie zaczęła się pierwsza lekcja, a już ktoś ma do mnie problemy.
- Nie, nie mam, chcesz wiedzieć coś jeszcze, czy to już koniec przesłuchania? - spytałam z fałszywym, słodkim uśmieszkiem.
Dziewczyna odeszła bez słowa w końcu zostawiając mnie samą. Nie wierzę, ja, szara myszka nareszcie się komuś postawiłam. Nie powiem, to było nawet fajne, ale czuję się z tym źle, zwłaszcza, że nie znam wogóle tej dziewczyny.
- Siadamy wszyscy na miejsca! - krzyknęła nauczycielka próbując przegłuszyć dzwonek który właśnie zadzwonił.
Wszyscy porozsiadali się na swoich miejscach, a ja poczułam, że miejsce obok mnie znów jest zajęte. Jejku, co ona się tak przyczepiła!?
Odwróciłam się i już miałam jej wygarnąć, ale w ostatniej chwili zobaczyłam, że to Niall. Siedziałam z otwartą buzią i nie wiedziałam co powiedzieć. Myślałam, że to Jasmine.
- Cześć. - chłopak uśmiechnął się widząc mój wyraz twarzy.
- Yyy... cześć. - burknęłam zamykając buzię i zwracając swoją uwagę na nauczycielce.

*
Lekcję minęły mi szybko, ale nudno. Czułam się tutaj nieswojo ponieważ nikogo nie znałam. No oczywiście, oprócz Niall'a, ale on ciągle trzymał się ze swoimi znajomymi, no i Jasmine, ale raczej nie wolałabym się z nią zadawać. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.

*
- Cześć mamo! - krzyknęłam wchodząc do domu.
- Cześć, no i jak tam pierwszy dzień? - była bardziej podekscytowana odemnie.
- Dobrze. - powiedziałam nieśmiało siadając na przeciwko niej w kuchni. Wzięłam do ust kawałek czekoladowej babeczki. Założe się, o stówę, że nie piekła ich sama.
- Ojejku, więcej szczegółów! - zaśmiała się.
- Ogólnie szkoła jest bardzo porządna, nauczyciele są bardzo mili, uczniowie także. - uśmiechnęłam się do niej żeby skończyć temat.
- Oh, to dobrze, poznałaś kogoś? - jak zwykle była dociekliwa. Szkoda tylko, że za chwilę pójdzie do biura i zostawi mnie samą na reszte dnia.
- Tak, takiego miłego chłopaka Niall'a, który jest bardzo sympatycny i wskazał mi wolne miejsce na matematyce,a potem ze mną usiadł i taką dziewczynę, ma na imię Jasmine.
- Ojej, tak bardzo się cieszę! - mama przytuliła mnie mocno. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
Podała mi obiad, pogadałyśmy jescze trochę i jak zwykle poszła do pracy. Znowu zostałam sama. Nie wiedząc co robić, włączyłam muzykę i weszłam na Twittera. Podałam kilka tweetów, które według mnie były zabawne, napisałam do mojej przyjaciółki ze starej szkoły Olivii i przejrzałam Tumblr'a.Nie wiedząc co mam ze sobą dalej robić zaczęłam szkicować. Uwielbiałam to robić, kreślić nowe kształty ołówkiem z których powstawały różne, postacie, przedmioty... 
Włączyłam Ed'a Sheeran'a. Po domu rozniosła się moja ulubiona piosenka - Little Bird.

But if I kiss you will your mouth read this truth,
 Darling how I miss you, strawberries taste how lips do.

Kocham tą piosenkę. Kończyłam rysować różę. Moim zdaniem, wyszła dobrze.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Już idę! - krzyknęłam, słysząc, żepukanie się nasiliło.
Otwarłam lekko drzwi i zamurowało mnie.
- S... Skąd wiesz gdzie mieszkam? - spytałam przygryzając wargę ze zdenerwowania.



______________________________

Nareszcie rozdział! Hahahaha, minął aż jeden dzień, ale Ciii... Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach piszcie w komentarzach, a nie na TT itd. bo jest mi łatwiej :)
MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ PODOBAŁO I, ŻE WYRAZICIE SWOJE OPINIE W KOMENTARZACH, KTÓRE BAAAARDZO MOTYWUJĄ DO DALSZEJ PRACY!!! :)
xoxo <3

czwartek, 16 stycznia 2014

PROLOG.

  Weszłam niepewnie do dużego ceglanego budynku, powszechnie zwanego szkołą. Mijałam dużą ilość ludzi i nie widziałam ani jednej znajomej twarzy. Niektórzy nawet raczyli na mnie spojrzeć, ale ignorowałam to. Dotarłam w końcu pod duże drewniane drzwi z miedzianą tabliczką, na którzej wyryte były dwa słowa: GABINET DYREKTORA. Zapukałam delikatnie po czym nieśmiało weszłam do środka. Zastałam tam kobietę, około 40-letnią, wysoką blondynkę. Przeglądała jakieś dokumenty na biurku, ale gdy usłyszała, że wchodzę podniosła znad nich wzrok.
- W czym mogę pomóc? - odparła przyjaźnie widząc mój lęk.
- Ja... Jestem Rosalie West, jestem nową uczennicą... - mówiłam cicho nadal stojąc przy drzwiach.
- Podejdź. - uśmiechnęła się do mnie. Wykonałam posłusznie jej polecenie.
- To twoja legitymacja, klucze do szafki i broszurki, oraz wszystko czego potrzebujesz. - podała mi do rąk kilka rzeczy które zaczęłam oglądać.
- Dziękuję. - odparłam grzecznie i już miałam wychodzić, ale mnie zatrzymała.
- Mam nadzieję, że będzie Ci się podobało. - posłała mi szczery uśmiech. Odwzajemniłam go, rzucając krótkie " Do widzenia" i zmierzyłam w kierunku mojej szafki. Idąc przez korytarz zauważyłam, że każdy ma na swoich szafkach jakieś naklejki, plakaty itd.
Doszłam w końcu do swojej szafki, która mieściła się gdzieś w połowie korytarza. Otworzyłam ją bez mniejszego wysiłku i zostawiłam w niej wszystkie rzeczy, oprócz książek na następną lekcję którą okazała się być matematyka. Weszłam do sali w której siedziało już kilka osób. Rozejrzałam się po niej szukając wolnego miejsca. Raczej nie wolałabym się nikomu narazić siadając na jego miejscu.
-Yhm... Przepraszam - zaczepiłam jakiegoś blondyna który wchodził do klasy - mógłbyś mi pokazać jakieś miejsce na którym nikt nie siedzi?
- Jasne. - odparł z uśmiechem. - Jestem Niall,a ty, jesteś nowa?
- Nie widać? - zaśmiałam się lekko - Jestem Rosalie, ale mów mi Rose.
Chłopak wskazał mi miejsce, po czym odszedł zanim zdążyłam powiedzieć "dziękuję".
Otwarłam książkę sprawdzając co będziemy dzisiaj przerabiać. Przeczytałam trzy strony po czym oderwałam głowę od książki spoglądając w stronę drzwi, z których słychać było jakieś głośne rozmowy i chichoty.
Stał w nich wysoki chłopak z burzą loków na głowie. Otaczała go grupka chłopaków i dziewczyn, które w większości miały twarze przesiąknięte podkładem i pudrem. Jedna z nich, w blond włosach z różowymi końcówkami, uwiesiła mu ręcę na szyji i coś do niego mówiła, lecz nie słyszałam co. Rozejrzałam się po grupce i spostrzegłam w nich Niall'a. Ugh, współczuję mu zadawania się z takimi ludźmi. Już miałam wrócić spowrotem do czytania, ale zobaczyłam, że Lokaty się na mnie gapi. Na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Powiedział coś do reszty i teraz wszyscy się na mnie gapili. Ugh, zawstydzające. Spuściłam głowę w dół i udawałam, że czytam, ale po chwili poczułam, ze ktoś siada obok mnie.



_____________________________________________

Hejka! Mam nadzieję, że wam się podobało. :) Moim zdaniem jest OK, chociaż mogłoby być lepiej, ale cóż, liczę na waszę opinię ( czyt. komentarze ) które baaaaardzo motywują do pisania i ogólnie umilają dzień. :D Pierwszy rozdział dodam może dzisiaj, a może w najbliższym czasie. Sama nie wiem. xd.
Papatki <3