*
Łąka, a raczej kwiecista polana. Na środku wielkie, potężne drzewo, dąb. Pod nim mała, drewniana ławeczka. Siedzą na niej dwie osoby. Mała dziewczynka, w ślicznej różowej sukieneczce, balerinkach i delikatnych loczkach sięgających do połowy pleców. Obok niej chłopczyk. W dżinsowych, startych ogrodniczkach, białych, lekko brudnych Conversach do kostki z burzą loków na głowie. Patrzeli się w swoje oczy, ale nic nie mówili. - Bardzo Cię lubię wiesz? - powiedział chłopiec wpatrując się w nią swoimi zielonymi, głębokimi tęczówkami.
- Ja Ciebie też. - odparła dziewczynka z niebieskimi, lazurowymi tęczówkami.
Siedzieli w ciszy.
- Muszę Ci coś powiedzieć. - szepnęła dziewczynka spuszczając głowę w dół.
- Stało się coś? - spytał z troską.
- Nie... W sumie tak... - szepnęła. Chłopiec podniósł jej podbródek i uśmiechnął się do niej pokrzepiająco.
- Nie możemy się już przyjaźnić. - powiedziała cicho, a po jej policzku spłynęła łza.
Cisza.
- A... Ale dlaczego? - spytał chłopiec, a jego warga drgała. Powstrzymywał się od płaczu.
- Tatuś powiedział, że już tu nie będziemy mieszkać. - spojrzała na Niego swoimi wielkimi, teraz zaczerwienionymi oczami.
- Nie zostawiaj mnie. - szepnął chłopiec i ją przytulił. Płakali w swoich ramionach.
- Nie chcę... - załkała.
- A co z naszym ślubem? - spytał.
- Kiedyś go weźmiemy. - otarła łzy z policzka. - Muszę już iść, mama będzie się martwić.
- Mogę Cię odprowadzić?
- Tak.
Szli przez ich małą miejscowość trzymając się za ręce. Nie rozmawiali. Wszyscy patrzyli na nich, myśląc, jakie to słodkie, dwójka małych dzieci idąca za rękę. Ale Oni nie byli szczęśliwi. Stracili swojego najlepszego przyjaciela. Zawsze mówili, że kiedy dorosną wezmą ślub i będą żyli długo i szczęśliwie. Ale teraz wiedzą, że to się nie uda.
Doszli pod duży, ceglany dom. Wokół leżało pełno kartonów, w nich meble, książki, przedmioty codziennego użytku. Całe ich dotychczasowe życie w kilkunastu kartonach. Stali w ciszy wpatrując się w robotników którzy wnosili kartony do domu.
- Rosalie, już czas! - krzyknęła jej mama.
- Będę tęskniła. - szepnęła dziewczynka.
Złączyli się w długim, mocnym uścisku.
- Znajdę Cię, obiecuję. - szepnął chłopczyk prosto do jej ucha.
- Trzymaj. - podał jej swojego ulubionego, pluszowego misia. - żebyś zawsze o mnie pamiętała.
- D... Dziękuję. - powiedziała dając Mu swojego, z różową kokardką.
- Nigdy o Tobie nie zapomnę. - szepnęła odchodząc.
*
Obudziłam się głośno dysząc. Gdzie ja jestem?! Otworzyłam oczy i odrazu odskoczyłam. To nie był dobry pomysł, pomyślałam spadając z łóżka.
- Rosalie! - krzyknął Harry podnosząc mnie z łóżka.
- C-Co się stało? - spytałam łapiąc się za głowę.
- Straciłaś przytomność w basenie. Przyniosłem Cię tu, przebrałem i położyłem. Chciałem cię zostawić, ale zaczęłaś coś mówić i płakać, więc zostałem. Trochę się uspokoiłaś.
- Och... Dziękuję... - szepnęłam. - Chwila, czy ty powiedziałeś, że mnie przebrałeś?!
Przewrócił oczami.
- Wolałaś leżeć tutaj w mokrych ciuchach? - zaśmiał się pod nosem.
- No dobrze... Tym razem Ci wybaczę... - mruknęłam wywołując u chłopaka głośny śmiech.
- Martwiłem się o Ciebie. - szybko spoważniał.
- To... dobrze... - szepnęłam wpatrując się w jego oczy.
- Rose? - spytał po chwili.
- Tak?
- Lubisz mnie? - c o ?
- Hmmm... chyba tak... A ty?
- Chyba tak... - szepnął bliżając swoje wargi do moich. musnął je lekko patrząc się w moje oczy. Chyba pierwszy raz pocałowł mnie tak... delikatnie.
- Chyba na pewno Cię lubię... - szepnął przyciągając mnie do siebie. Musnęłam jego usta.
- Ja Ciebie też. - pogłębiłam pocałunek.
_____________________________________
Wiem, że krótki, ale m u s i a ł a m tu skończyć.
Dzisiaj albo jutro będzie kolejny.
IM WIĘCEJ KOMENTARZY, TYM SZYBSZE I DŁUŻSZE ROZDZIAŁY!!!
Kooooocham Was :)
Iiii.... tweetujcie: #ShynessIsAdorableFF
ahhh *.* extra ! <3
OdpowiedzUsuńTo takie wciągające czekam na następne... :*
OdpowiedzUsuńJejciu, jejciu, jejciu *-* kocham ten rozdzial i czekam na nastepny -@maybe_boobs xx
OdpowiedzUsuń