sobota, 18 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 2.

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!!

- Mam swoje sposoby. - chłopak uśmiechnął się cwaniacko. Wyminął mnie w wejściu i stanął tuż za mną.
-  Jesteś sama? - szepnął mi do ucha.
- Tak.
- To dobrze. - wszedł w głąb mieszkania. Przeszły mnie ciarki.
Ja go nie znam. Co to wogóle znaczyło? A jeśli mnie zgwałci? Boże.
Weszłam w głąb mieszkania sprawdzając gdzie jest.
Był w kuchni.
- Po co pryszedłeś? - spytałam niepewnie obserwując jak kręci się na krześle przy barku.
- Och, też mi cię miło widzieć Rose, tak czuję się dobrze, miło, że spytałaś, tak, z wielką chęcią się czegoś napiję... - odparł z ironią.
Westchnęłam głośno.
- Kawę, herbatę, sok, cola, mleko...
- Colę. - podałam chłopakowi puszkę napoju wyciągniętą z lodówki, po czym usiadłam na przeciwko niego otwierając swoją.
- Po co przyszedłeś? - spytałam ponownie.
- Jesteś bardzo ciekawska Rosalie. - chłopak obrócił się na krześle. - Myślałem, że mnie lubisz.
- Niall... w szkole byłeś inny...
- Jaki? - uśmiechnął się złośliwie.
- Taki... słodki i zabawny. - chłopak zaśmiał się głośno na moje słowa.
- Nie znasz mnie.
- A ty mnie. - burknęłam. Chłopak znowu się zaśmiał.
- Co cie tak śmieszy? - zirytowałam się.
- Ty.
- Naprawdę bardzo zabawne. Pytam się po raz ostatni: po co przyszedłeś!?
- Nie bądź taka niegrzeczna. - zaśmiał się, ale potem uspokoił. - Słuchaj, nie wiem dlaczego, ale Styles się tobą zainteresował. Musisz coś wiedzieć, skoro zwrócił na CIEBIE uwagę.
- Co masz na myśli? - podniosłam jedną brew do góry.
- Znasz go?
- Skąd mam go niby znać!?
- Nie wiem.
- No właśnie. Skąd masz wogóle mój adres? Śledzisz mnie do cholery!?
- Spokojnie, nie unóś się. - chłopak spoważniał.
- Słuchaj, może ty wiesz coś, czego nie powinnaś o nim wiedzieć?
- Ale niby co!? Słuchaj Niall, przychodzisz do mojego domu, nie wiem skąd masz wogóle mój adres, zachowujesz się jak palant i jeszcze pytasz mnie o takie rzeczy!? Co to ma wogóle być? Dobrze nie zaczęłam szkoły, nawet nie wiedziałam jak on ma na imię! - byłam mega wkurzona.
- Spokojnie Rose, przepraszam. - nie ogarniam tego chłopaka.
- Kim jest wogóle Harry? I co on ma do mnie? - spytałam spokojnie.
- Harry... Boi się go większość osób w szkole. Nawet najwięksi BadBoy'e. Boją się go nawet nauczyciele.
- Ale co ja do niego mam? - spytałam nieogarnięta.
- Pytał się o Ciebie. Myślałaś, że dlaczego Jasmine z Tobą rozmawiała? To suka, nie podeszłaby do Ciebie z własnej woli. Harry jej kazał.
- C... Co!? Dlaczego? - wystraszyłam się. Jeśli zrobi mi krzywdę?
- Nie wiem. Musiał mieć jakiś powód, normalnie nie zwróciłby na Ciebie uwagi.
Próbowałam ogarnąć myśli który właśnie tańczyły w mojej głowie. Co to ma kurde znaczyć!?
- Po co przyszedłeś? - wyjąkałam.
- Ostrzec cię. - przełknęłam głośno ślinę.
- Niall... On mi zrobi krzywdę? - spytałam z lękiem.
- Nie. - odetchnęłam z ulgą. - On nie robi krzywdy dziewczyną.
Siedzieliśmy w ciszy.
Co ja mam teraz zrobić? Nie wiem o co mu wogóle chodzi.
- Niall?
- Tak?
- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam? - spytałam nieśmiało. Zastanawiał się nad czymś.
- W sumie to mieszkam na początku ulicy. Widziałem po prostu jak szłaś ze szkoły.
- Oh. - nie wiedziałam co powiedzieć.
- Chyba będę się zbierał... - chłopak wstał powoli.
- Niall?
- Tak?
- Zostaniesz? - spytałam nieśmiało.
- Pewnie. - usmiechnął się do mnie.

*

Siedzieliśmy na kanapie składając się ze śmiechu. Oglądaliśmy jakąś brazylijską telenowelę i naśladowaliśmy bohaterów. Nie rozumiem Niall'a. W szkole był słodki i zabawny. Potem przyszedł i zachowywał się chamsko, a teraz znów słodki i zabawny. Co to ma znaczyć?
Denerwujące są takie zmiany nastroju.
Co ja wogóle tutaj robie z nim na kanapie, śmiejąc się jak jakiś psychiczny człowiek?
Ja, nieśmiała i wogóle?

Usłyszałam brzęczenie telefonu. Uciszyłam Niall'a i otworzyłam wiadomość od nieznanego numeru.
"
Dobranoc piękna. Mam nadzieję, że podoba Ci się w naszej szkole. Jeśli nie, zawsze mogę to zmienić. xx
"

- Niall?
- Hmm?
- Mógłbyś sprawdzić czy masz ten numer w kontaktach?
- Oczywiście, podaj mi go.
Podałam chłopakowi numer i po chwili szukania zamarł.
- I co znalazłeś?
- Tak... - odpowiedział szeptem.
- I co? - zmarszczyłam brwi.
- Harry... Kurwa, co on Ci napisał Rose?



________________________________________
Następny rozdział!!! 
Jeśli nie będziecie komentować, będę musiała dodawać rozdziały dopiero wtedy, gdy będzie wyznaczona ilość komentarzy, a nie chciałabym tego robić! Niestety, zmuszacie mnie do tego, ponieważ jak na razie pod ostatnim rozdziałem nie ma żadnego komentarza!!! To smutne i wogóle nie motywujące, zwłaszcza, że jak na razie dodaje rozdziały codziennie!!! Smutam z tego powodu! ;(((
Mam nadzieję, że troche się ogarniecie i pod tym rozdziałem będzie troche komentarzy. Widzę, że czytacie, bo liczba wyświetleń raczej nie kłamie.
To już wszystko, dziękuję za przeczytanie C:





piątek, 17 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 1.

- Cześć, jestem Jasmine. - podniosłam głowę znad głowy tylko po to, żeby zobaczyć jeszcze raz tą wytapetowaną buzię z fałszywym uśmieszkiem. Tą samą buźkę, która uwieszała się na lokatym chłopaku. Cała ich grupka się na nas gapiła.
- Rosalie.- uśmiechnęłam się tak samo jak ona i wróciłam do książki.
- Jesteś nowa, tak? - dalej ciągnęła rozmowę.
- Tak.
- Raczej nie jesteś z tych przebojowych. - podniosłam na nią wzrok i próbowałam odgadnąć o co jej chodzi.
- Nie martw się, nie będę Ci wchodzić w paradę. - odparłam po chwili namysłu. Uśmiechnęła się dumna sama z siebie.
- Masz chłopaka? - spytała znowu. Jejku, wiedziałam, że próbuje mi dopiec, ale serio, nie zaczęła się pierwsza lekcja, a już ktoś ma do mnie problemy.
- Nie, nie mam, chcesz wiedzieć coś jeszcze, czy to już koniec przesłuchania? - spytałam z fałszywym, słodkim uśmieszkiem.
Dziewczyna odeszła bez słowa w końcu zostawiając mnie samą. Nie wierzę, ja, szara myszka nareszcie się komuś postawiłam. Nie powiem, to było nawet fajne, ale czuję się z tym źle, zwłaszcza, że nie znam wogóle tej dziewczyny.
- Siadamy wszyscy na miejsca! - krzyknęła nauczycielka próbując przegłuszyć dzwonek który właśnie zadzwonił.
Wszyscy porozsiadali się na swoich miejscach, a ja poczułam, że miejsce obok mnie znów jest zajęte. Jejku, co ona się tak przyczepiła!?
Odwróciłam się i już miałam jej wygarnąć, ale w ostatniej chwili zobaczyłam, że to Niall. Siedziałam z otwartą buzią i nie wiedziałam co powiedzieć. Myślałam, że to Jasmine.
- Cześć. - chłopak uśmiechnął się widząc mój wyraz twarzy.
- Yyy... cześć. - burknęłam zamykając buzię i zwracając swoją uwagę na nauczycielce.

*
Lekcję minęły mi szybko, ale nudno. Czułam się tutaj nieswojo ponieważ nikogo nie znałam. No oczywiście, oprócz Niall'a, ale on ciągle trzymał się ze swoimi znajomymi, no i Jasmine, ale raczej nie wolałabym się z nią zadawać. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.

*
- Cześć mamo! - krzyknęłam wchodząc do domu.
- Cześć, no i jak tam pierwszy dzień? - była bardziej podekscytowana odemnie.
- Dobrze. - powiedziałam nieśmiało siadając na przeciwko niej w kuchni. Wzięłam do ust kawałek czekoladowej babeczki. Założe się, o stówę, że nie piekła ich sama.
- Ojejku, więcej szczegółów! - zaśmiała się.
- Ogólnie szkoła jest bardzo porządna, nauczyciele są bardzo mili, uczniowie także. - uśmiechnęłam się do niej żeby skończyć temat.
- Oh, to dobrze, poznałaś kogoś? - jak zwykle była dociekliwa. Szkoda tylko, że za chwilę pójdzie do biura i zostawi mnie samą na reszte dnia.
- Tak, takiego miłego chłopaka Niall'a, który jest bardzo sympatycny i wskazał mi wolne miejsce na matematyce,a potem ze mną usiadł i taką dziewczynę, ma na imię Jasmine.
- Ojej, tak bardzo się cieszę! - mama przytuliła mnie mocno. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
Podała mi obiad, pogadałyśmy jescze trochę i jak zwykle poszła do pracy. Znowu zostałam sama. Nie wiedząc co robić, włączyłam muzykę i weszłam na Twittera. Podałam kilka tweetów, które według mnie były zabawne, napisałam do mojej przyjaciółki ze starej szkoły Olivii i przejrzałam Tumblr'a.Nie wiedząc co mam ze sobą dalej robić zaczęłam szkicować. Uwielbiałam to robić, kreślić nowe kształty ołówkiem z których powstawały różne, postacie, przedmioty... 
Włączyłam Ed'a Sheeran'a. Po domu rozniosła się moja ulubiona piosenka - Little Bird.

But if I kiss you will your mouth read this truth,
 Darling how I miss you, strawberries taste how lips do.

Kocham tą piosenkę. Kończyłam rysować różę. Moim zdaniem, wyszła dobrze.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Już idę! - krzyknęłam, słysząc, żepukanie się nasiliło.
Otwarłam lekko drzwi i zamurowało mnie.
- S... Skąd wiesz gdzie mieszkam? - spytałam przygryzając wargę ze zdenerwowania.



______________________________

Nareszcie rozdział! Hahahaha, minął aż jeden dzień, ale Ciii... Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach piszcie w komentarzach, a nie na TT itd. bo jest mi łatwiej :)
MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ PODOBAŁO I, ŻE WYRAZICIE SWOJE OPINIE W KOMENTARZACH, KTÓRE BAAAARDZO MOTYWUJĄ DO DALSZEJ PRACY!!! :)
xoxo <3

czwartek, 16 stycznia 2014

PROLOG.

  Weszłam niepewnie do dużego ceglanego budynku, powszechnie zwanego szkołą. Mijałam dużą ilość ludzi i nie widziałam ani jednej znajomej twarzy. Niektórzy nawet raczyli na mnie spojrzeć, ale ignorowałam to. Dotarłam w końcu pod duże drewniane drzwi z miedzianą tabliczką, na którzej wyryte były dwa słowa: GABINET DYREKTORA. Zapukałam delikatnie po czym nieśmiało weszłam do środka. Zastałam tam kobietę, około 40-letnią, wysoką blondynkę. Przeglądała jakieś dokumenty na biurku, ale gdy usłyszała, że wchodzę podniosła znad nich wzrok.
- W czym mogę pomóc? - odparła przyjaźnie widząc mój lęk.
- Ja... Jestem Rosalie West, jestem nową uczennicą... - mówiłam cicho nadal stojąc przy drzwiach.
- Podejdź. - uśmiechnęła się do mnie. Wykonałam posłusznie jej polecenie.
- To twoja legitymacja, klucze do szafki i broszurki, oraz wszystko czego potrzebujesz. - podała mi do rąk kilka rzeczy które zaczęłam oglądać.
- Dziękuję. - odparłam grzecznie i już miałam wychodzić, ale mnie zatrzymała.
- Mam nadzieję, że będzie Ci się podobało. - posłała mi szczery uśmiech. Odwzajemniłam go, rzucając krótkie " Do widzenia" i zmierzyłam w kierunku mojej szafki. Idąc przez korytarz zauważyłam, że każdy ma na swoich szafkach jakieś naklejki, plakaty itd.
Doszłam w końcu do swojej szafki, która mieściła się gdzieś w połowie korytarza. Otworzyłam ją bez mniejszego wysiłku i zostawiłam w niej wszystkie rzeczy, oprócz książek na następną lekcję którą okazała się być matematyka. Weszłam do sali w której siedziało już kilka osób. Rozejrzałam się po niej szukając wolnego miejsca. Raczej nie wolałabym się nikomu narazić siadając na jego miejscu.
-Yhm... Przepraszam - zaczepiłam jakiegoś blondyna który wchodził do klasy - mógłbyś mi pokazać jakieś miejsce na którym nikt nie siedzi?
- Jasne. - odparł z uśmiechem. - Jestem Niall,a ty, jesteś nowa?
- Nie widać? - zaśmiałam się lekko - Jestem Rosalie, ale mów mi Rose.
Chłopak wskazał mi miejsce, po czym odszedł zanim zdążyłam powiedzieć "dziękuję".
Otwarłam książkę sprawdzając co będziemy dzisiaj przerabiać. Przeczytałam trzy strony po czym oderwałam głowę od książki spoglądając w stronę drzwi, z których słychać było jakieś głośne rozmowy i chichoty.
Stał w nich wysoki chłopak z burzą loków na głowie. Otaczała go grupka chłopaków i dziewczyn, które w większości miały twarze przesiąknięte podkładem i pudrem. Jedna z nich, w blond włosach z różowymi końcówkami, uwiesiła mu ręcę na szyji i coś do niego mówiła, lecz nie słyszałam co. Rozejrzałam się po grupce i spostrzegłam w nich Niall'a. Ugh, współczuję mu zadawania się z takimi ludźmi. Już miałam wrócić spowrotem do czytania, ale zobaczyłam, że Lokaty się na mnie gapi. Na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Powiedział coś do reszty i teraz wszyscy się na mnie gapili. Ugh, zawstydzające. Spuściłam głowę w dół i udawałam, że czytam, ale po chwili poczułam, ze ktoś siada obok mnie.



_____________________________________________

Hejka! Mam nadzieję, że wam się podobało. :) Moim zdaniem jest OK, chociaż mogłoby być lepiej, ale cóż, liczę na waszę opinię ( czyt. komentarze ) które baaaaardzo motywują do pisania i ogólnie umilają dzień. :D Pierwszy rozdział dodam może dzisiaj, a może w najbliższym czasie. Sama nie wiem. xd.
Papatki <3